Wiem, że chyba jednak nie wiem

Czasami jestem tak bardzo zmęczona. Każdego ranka zaczyna się ten sam scenariusz. Tylko czasami pojawiają się jakieś urozmaicenia, ale to też nalezy do porządku dnia. Rano budzi się we mnie nadzieja, że dziś będzie piękny dzień, że dziś będę się dobrze czuła, że zrobię jakiś nowy projekt. Ale zaraz odzywa się we mnie ten okropny głos: “Jeżeli zdążysz…” Gdy planujemy z mężem co będziemy robić wieczorem, kiedy dzieci już pójdą spać ten głos szepta we mnie “Jeśli nie umrzesz…”
Czy ja jestem jeszcze normalna?
Moim zaburzeniom lękowym towarzyszy obsesyjny lęk przed śmiercią. Nawet nie próbuję myśleć, że kiedyś śmierć i mnie się musi przydarzyć, bo taka jest kolej rzeczy – sztywnieję wtedy ze strachu i zaczynam po prostu panikować. Kiedyś aż krzyknęłam jak sobie wyobraziłam jak może wyglądać koniec.
Chociaż samobójcy nigdy ze mnie nie będzie… nie odważyłabym się nawet pomyśleć o odebraniu sobie życia.

Dziś bóle w lewej skroni i setka podpowiedzi “głosu”, ale najczęściej słyszę, że nadchodzi udar… jak z tym żyć? Po prostu momentami mam ochotę sama trzasnąć się w twarz, żeby oprzytomnieć, bo zdaję sobie sprawę jak bardzo przeginam z moją wyobraźnią, ale nijak nie mogę tym razem powstrzymać tego wewnętrznego głosu. Zachowuję się jakbym kilka dni temu dowiedziała się, że mam zaburzenia lękowe. Przecież żyję z nimi ponad 6 lat!!! O nerwicy lękowej wiem już chyba wszystko, a jednak… a jednak nie umiem jej znowu poskromić…

Jest mi dziś po prostu źle i czuję się nieszczęśliwa, choć widzę wokół siebie tyle danego mi szczęścia. Czy ja jestem normalna?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *