Tendencja spadkowa

Długa cisza zapanowała na moim blogu. Od stycznia czekamy na bardzo ważną decyzję z rządu kanadyjskiego odnośnie naszego dalszego pobytu tutaj. Sprawa nie jest wesoła, bo szef męża nie popisał się za bardzo. Przez trzy miesiące nie poinformował nas, że nie dopełnił pewnych formalności i nasza prośba o nową wizę będzie dzięki temu odrzucona. Prawdopodobnie dostaniemy 90 dni na odnowienie swojego statusu w Kanadzie, ale możliwe jest również, że dadzą nam kilka dni na całkowite opuszczenie kraju. Od tej decyzji nie ma odwrotu. Wiemy o tym od 14 kwietnia… Permanentny lęk i niepewność… Koszmary w nocy…

Wszystko wróciło i bardzo ciężko było mi sobie z tym radzić – nie pomagało po prostu nic, by nieco odpocząć od strachu i przeróżnych objawów płynących z ciała – drżenie ciała (głównie ramion i nóg), kołatanie serca połączone z uczuciem trzęsącej się galarety w klatce piersiowej, zaczopowane gardło, duszności i 2 napady paniki. Jeden tak silny, że po prostu w pewnej chwili zerwałam się z fotela i zaczęłam krążyć po pokoju jakbym chciała uciec sama przed sobą. Do tego widziałam wszystko w bardzo jaskrawych kolorach, po prostu musiałam mrużyć oczy… Książkowa panika. W ruch poszedł Alprox (0.25 mg) – taka dawka nadal mi pomaga… A potem kilka dni z Alproxem i wyrzuty, że się uzależnię…

Wróciłam do treningu autogennego Schulza, bo moje ciało jest napięte jak struna. Od kilku dni żyję bez tabletek. W gorszych momentach biorę Valerianę w tabletkach albo w kroplach i piję melisę.

Z plusów wymienię systematyczne postępy w walce z moimi kilogramami. Na dzień dzisiejszy mam mniej 6 kg (to jest udokumentowana utrata od dnia kiedy się zważyłam), ale moja zmiana nawyków żywieniowych trwała już dwa tygodnie przed ważeniem, więc przypuszczam, że straciłam może 2-3 kg. W tym pierwszym etapie organizm pozbywa się wody i cukrów. Szacuje się, że jest to właśnie 2-3 kg, zatem powiedzmy że od połowy lutego straciłam ok. 9 kg. Dodam, że odbywa się to bez żadnych drastycznych ograniczeń. Po prostu zamieniłam to co nie jest zdrowe na produkty zdrowsze, nie piję gazowanych kolorowych napojów, nie używam soli (minimalne ilości różowej, jeśli muszę), całkowicie odrzuciłam wszelkie słodkości – batony, czekoladki itp. Od czasu do czasu do kawy biorę kostkę dobrej gorzkiej czekolady (90% kakao). Przez pierwsze 3 tygodnie układałam sobie posiłki sama. Kontrolowałam spożycie węglowodanów, białka i tłuszczu. Pilnowałam, by wszystkie witaminy i inne składniki były na odpowiednim poziomie, ale jakoś szybko mnie to znudziło, bo nigdy nie mogłam sobie rozpisać dań na dzień później i wiecznie robiłam to “w biegu”. Dlatego poszłam na łatwiznę i zamówiłam sobie dietę na portalu Vitalia. Gorąco polecam taką alternatywę, bo naprawdę działa. Jednak grzebanie w temacie dietetyki zaowocowało narodzeniem się we mnie nowej pasji jaką jest zdrowy styl życia – zdrowe odżywianie, aktywność fizyczna, dbanie o psychikę (i kto to mówi?). Zaczęłam nawet pierwsze “kroki” w jodze. Moja nowa pasja poszła jeszcze o krok dalej, bo powstała strona SMACZNIE•ZDROWO•KOLOROWO.

Robię co mogę, żeby nie zwariować czekając na decyzję, ale nie zawsze mi to wychodzi…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *