Lekcje wyganiania lęku

Trafiłam do przemiłej pani psycholog. To były ciężkie miesiące. Musiałam otworzyć przed nią – i jak się okazało także przed sobą – takie zakamarki umysłu, o którym istnieniu nie wiedziałam jakoś, myślałam że minęło, że zapomniałam… Nie, to tkwiło we mnie i gniło i mnie zatruwało. W skrócie – co …

Nieznane oswojone…

Pan neurolog okazał się bardzo kompetentnym starszym człowiekiem. Przede wszystkim budził respekt. Nie lał wody, nie wykazywał ochoty do rozmowy o wszystkim (jak większość lekarzy), skupił się jedynie na przyczynie mojej wizyty u niego. Oczywiście również przebadał mnie w wiadomy sposób (palec na nos i wiele innych sztuczek). Piszę o …

A potem było…

… było ciężko. Szczęśliwe życie rodzinne nie zatrzymało mojej nerwicy. Śmierć Mamy zgniotłam w sobie. Długo nie byłam w stanie pogodzić się z jej stratą. Kiedy moje starsze dziecko miało 4 lata, jednej nocy wydarzyło się coś tragicznego i straciłam teściów – kochanych ludzi. Pomiędzy tymi “odejściami” tak bliskich mi …

Tak na początek…

Gdyby ktoś nie wiedział, gdzie trafił – zaczynam z grubej rury. Mam zdiagnozowaną nerwicę lękową, jestem kobietą 40-letnią, żoną najwspanialszego mężczyzny na świecie i matką jeszcze nieletnich dzieci. Wykształcenie wyższe, liczne talenty manualne, znajomość obsługi wielu programów graficznych, wielbicielka dobrego filmu, dobrej muzyki… chyba jestem zupełnie normalna. Do tego dodam …